Znajdź nowe mieszkanie w całej polsce

Co w kranach piszczy?

Co w kranach piszczy?

Fot. http://www.freedigitalphotos.net

Klasyczne z kurkami, a może bezdotykowe? Stojące, ścienne czy termostatyczne… Baterii w sklepach z wyposażeniem łazienkowym jest dziś pod dostatkiem. Czym się od siebie różnią i co kryją poza wodą w zanadrzu? Poniżej przegląd baterii łazienkowych i kilka porad, jak wybrać właściwą.

Krany i kurki poza dozowaniem wody mogą pełnić funkcję: dekoracyjną, praktyczną, ekonomiczną a nawet ekologiczną. Ich przeznaczenie daje do myślenia zanim na któryś model ostatecznie się zdecydujemy. Dlatego warto zorientować się w podstawowych różnicach między bateriami łazienkowymi. Ze względu na montaż możemy podzielić je na: naścienne i stojące. Ze względu na rodzaj uchwytu: uchwytowe i dwuchwytowe. I są jeszcze baterie bezdotykowe i termostatyczne.

Baterie naścienne. Klasyczny model.



Przeznaczone są do montażu w ścianie. Mocuje się je bezpośrednio do przewodów wody ciepłej i zimnej nad wanną czy umywalką. Ze względu na komfort korzystania z nich, nie powinny być umieszczone ani za nisko, ani za wysoko nad wanną czy umywalką. Baterię naścienną przymocowuje się za pomocą nakrętek i uszczelek pierścieniowych. Rozstaw podłączeń do wody ciepłej i zimnej w baterii wynosi najczęściej 15 cm. Cena: od ok. 70 zł

Baterie stojące (sztorcowe)



Umieszcza się w otworach wykonanych w umywalce i wannie. Otwory mają zwykle średnice 28–35 mm. W sprzedaży są też gotowe umywalki wyposażone w gotowe już pojedyncze otwory. Najpopularniejsze baterie stojące to jedno lub dwuotworowe. W nowoczesnych liniach ekskluzywnych modeli przewidziane zostały także trzy- i czterootworowe baterie sztorcowe. Cena: od ok. 100 zł

Baterie jednouchwytowe



Ich główna zaleta to wygodna. Druga – oszczędność. Pojedynczy uchwyt pozwala jednym gestem na sprawne i szybkie wyregulowanie pożądanej temperatury wody. Decydując się na ten model, warto byśmy zwrócili uwagę na głowicę baterii. To ona miesza wodę zimną i ciepłą. Dlatego jest częściej narażona na awarie. Aby uniknąć usterki, lepiej wybrać głowicę suwakową lub ceramiczną, które zazwyczaj wyposażone są w filtr, chroniący przed rdzą czy piaskiem. Cena: od ok. 300 zł


Baterie dwuuchwytowe



Czyli dwa klasyczne kurki na zimną i ciepłą wodę. Najmniej „wodooszczędny” model. Głównie dlatego, że ustawienie odpowiedniej temperatury strumienia przy ich użyciu nieco trwa. Zaś niewykorzystana woda ucieka „w niebyt”. A utrudniają to różnice w ciśnieniu i temperaturze wody w obydwu przewodach. To model jest mniej trwały. Uszczelki baterii dwuuchwytowych – z reguły silikonowe – wymagają wymiany. Jeśli zależy nam na trwalszych bateriach tego typu, przy montowaniu ich zainwestujmy w ceramiczne głowice, które przedłużą ich żywot. Cena: od ok. 60 zł

zdjecie
Fot. http://iprojektowaniewnetrz.pl


Bateria termostatyczna



Nowoczesna, eko-bateria. Model wyposażony jest w dwa pokrętła. Jedno z nich służy do regulowania temperatury, drugie – do ustawienia natężenia strumienia. Temperaturę w takich bateriach regulujemy niemal raz na zawsze, przez co przy częstym korzystaniu znacznie oszczędzamy wodę (to idealna bateria prysznicowa). Ponadto stworzona z myślą o bezpieczeństwie dzieci. Pokrętło temperatury wody posiada dodatkową blokadę, przez co nie ma mowy o poparzeniu się gorącym strumieniem przez nieostrożne maluchy.
Cena: od ok. 500 zł


Baterie bezdotykowe



Sterylne, trwałe i ekonomiczne. Ten model spotykamy w publicznych toaletach. Dlaczego? Bo oszczędzają wodę – mają wyregulowany na stałe strumień wody oraz jej temperaturę. Chronią dłonie przed zarazkami, które czają się na kranowych uchwytach. Poza tym, dzięki swojej konstrukcji i niewielkim rozmiarom – są praktycznie nie „do zdarcia”. Przepływ wody w baterii bezdotykowej reguluje jedna lub dwie fotokomórki reagujące na zbliżenie rąk. Układ sterujący zasilają zwykle niewielkie baterie, dzięki czemu unikamy wykonywania dodatkowej instalacji elektrycznej. Coraz częściej ten model widziany bywa w nowoczesnych, energooszczędnych mieszkaniach. Cena: od ok. 500 zł
Data publikacji: 10.07.2012

Warto przeczytać

Zobacz również